jFontSize
A- A A+

W piękny, bo wakacyjny, czas dotarła do nas bardzo smutna wiadomość…

 Powiadomiono nas bowiem o odejściu Pani Profesor Krystyny Stacewicz, która w II Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Banacha, a wcześniej im. A. Zawadzkiego, przepracowała wiele dekad jako nauczycielka wychowania plastycznego. Lubiana przez wszystkich Pani od plastyki kształtowała umiejętnie zmysł estetyczny młodzieży naszej szkoły, ucząc ją obcowania z dziełami sztuki oraz zachęcając do tworzenia własnych prac, a często przy tym stawała się pierwszą odkrywczynią niezwykłych talentów uczniowskich. Jej sala na drugim piętrze II LO zawsze wyróżniała się barwnymi dekoracjami: obrazami, maskami czy rzeźbami, które dawały poczucie, że jesteśmy w prawdziwej pracowni artystycznej, zarządzanej niepodzielnie przez Panią Profesor.

 Nie tylko edukacją plastyczną, ale i wychowaniem wielu roczników młodych ludzi zajmowała się z wielkim zaangażowaniem Pani Krystyna Stacewicz. Można by, parafrazując Juliusza Słowackiego, określić jej sposób działania wobec otoczenia jako taki, że „nigdy jej, kto szlachetny, nie był jej obojętny”. Nie umiała nie przejmować się innymi. Cechowała ją bowiem niezwykła opiekuńczość, odpowiedzialność za młodych ludzi i troska o ich losy, co przekładało się na „matkowanie” klasom powierzonym jej w ramach wychowawstwa. Nauczycielka dała się też poznać jako doskonała organizatorka weekendowych biwaków, rajdów i wyjazdów, które pozwalały uczniom oderwać się od obowiązków szkolnych oraz służyły celom integracyjnym. Pani Profesor okazywała się wówczas znawczynią szlaków turystycznych, a przy tym imponowała wiedzą o naszym regionie. Była też przez kilka lat opiekunką młodzieży w czasie wakacyjnych obozów OHP (Ochotniczych Hufców Pracy).

  Grono pedagogiczne naszej szkoły, dla którego była po prostu Krysią, zapamięta Koleżankę jako osobę, która zyskała nasze zaufanie, a także szacunek. Zawsze pamiętała o naszych urodzinach czy imieninach, dzieliła nasze troski, a także otaczała opieką tych, którzy potrzebowali pomocy. Krysia była ważną „instytucją” w naszej szkole, bo swoją szczerością i wrażliwością potrafiła zjednać sobie wszystkich. Częściej myślała o innych niż o sobie, a to w dzisiejszych czasach cecha deficytowa. Miała też nasza Krysia niezwykłe poczucie humoru, dystans wobec świata i nosiła w sobie takie pokłady ciepła, którymi mogłaby ogrzać prawie cały świat…

Cześć Jej pamięci!